Sąsiadka z przerażeniem stwierdziła, że jej sześcioletni już syn nie widział nigdy krowy. Oczywiście na żywo, w telewizji jak najbardziej. W trakcie wizyty u koleżanki mieszkającej na wsi dostał niemal ataku histerii widząc spokojnie pasące się zwierzę. Był przekonany, że krówka jest taka jak w reklamie i wielkości chomika, mniej więcej tak by mieściła się na kartonie mleka. Kolejnego wstrząsu doznała gdy dzieciak na widoku przejeżdżającego traktora z radością wrzasnął – mamo jaki wielki quad! Wtedy zrozumiała, że coś jest nie w porządku.

Miastowe dziecko, dzieckiem miastowym ale bez przesady. Gdy skończyła opowiadać przypomniało mi się ogłoszenie zamieszczone w gazecie. Przyjdźcie do nas, tych zwierząt nie ma w zoo – „Miejska Farma” dla dzieci i dorosłych”. Postanowiłyśmy iść razem. Dzieciaków była cała masa. Część stałych bywalców i część, która po raz pierwszy na żywo widziała krowę i konia, świnkę i kozę. Bardzo oblegane były też stanowiska ptasie. Pełne kur, gąsek i kaczek. Każdy z odwiedzających otrzymywał świeże jajko i kawałek sera z wypiekanym na miejscu chlebem. Można było spróbować prawdziwego pszczelego miodu i powideł śliwkowych powideł. Jedna z gospodyń pokazywała jak przygotowuje się śmietaną, druga piekła drożdżowe ciasto.
Dzieciaki już zapowiadały, że wkrótce tu przyjadą ponownie, okazało się jednak, że na weekendy trzeba robić rezerwacje bo przyjeżdżają dzieciaki z miast całej aglomeracji. A „Miejska Farma” już wkrótce oferować będzie pobyty weekendowe z możliwością pospania na sianie.

lepszalokata.pl

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ