Wychowanie do życia w rodzinie w założeniu miało być edukacją seksualną połączoną z wartościami rodzinnymi, co było doskonałym pomysłem. Program zajęć nie jest najgorszy – znajdują się tam tematy związane z rodziną, rodzicielstwem, antykoncepcją, odmiennościami seksualnymi. Niestety, podręczniki pisane są przez psychologów związanych z środowiskiem kościelnym, a w związku z tym brakuje w nich rzetelności naukowej. W założeniu muszą się zgadzać z konserwatywną wizją świata. Jakość edukacji seksualnej zależy w dużej mierze od poglądów nauczyciela – bywa, że przedmiot nauczany jest przez katechetów, nauczycieli wf-u, sztuki,matematyki. W Polsce do tej pory nie ma neutralnych studiów podyplomowych z zakresu edukacji seksualnej w szkołach. Edukatorzy seksualni zrzeszeni w organizacjach pozarządowych przedstawiani jako demoralizatorzy, przedstawiciele środowisk homoseksualnych prowadzących homopropagandę i molestujących dzieci. Na poziom wdż-u wpływają osobiste poglądy nauczycieli, co jest absolutnie niedopuszczalne z punktu wiedzenia metodyki nauczania. Nauczyciele nie potrafią lub nie chcą oddzielić swoich poglądów od treści nauczania i przekazywanej wiedzy. Niektórzy zamiast na przekazywaniu wiedzy i rozmowie o wyborach w zakresie seksualności koncentrują się na kształtowaniu konserwatywnego światopoglądu. Swoje zachowanie tłumaczą prawem sumienia w końcu nie mogą zostawić swoich religijnych wartości w domu, muszą przekazać je dalej.

100dia.pl

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ